Dołącz na facebooku:

Co musisz zapamiętać jeśli chodzi o komedię: Jeśli się zgina, to jest zabawnie. Jeśli pęka, to już nie jest zabawnie.
- Lester, Zbrodnie i wykroczenia

czwartek, 3 stycznia 2013

Podsumowanie roku 2012. Najlepszy serial zagraniczny


Mowa tu o serialach mających swoją premierę w 2012 roku. Inne, pokroju dr House'a,  z 514 sezonem przypadającym akurat na 2012 rok muszą ustąpić miejsca w kolejce typowym świeżakom. I chociaż trudno wybrać tu zdecydowanego faworyta (głównie ze względu na przeciętny poziom produkcji odcinkowych w tym roku), można pokusić się o wyróżnienie serialu, który przynajmniej intryguje.

Twórcy "Awake" ("Przebudzenie"), postawili przede wszystkim na pomysł. Detektyw Michael Britten (rewelacyjny w tej roli Jason Isaacs) ulega wraz z rodziną wypadkowi samochodowemu. Od tamtej pory jego rzeczywistość zostaje rozszczepiona na dwoje. W jednej, w wypadku zginął jego syn, w drugiej żona. Kiedy bohater zasypia przeskakuje naprzemian między nimi. Wydaje się również, że oprócz śmierci najbliższych mu osób także całe jego otoczenie (różni partnerzy w pracy, różne zlecenia, różny sposób postępowania ludzi) zaczyna podążać dwiema odmiennymi drogami. Mimo to, oba światy w jakiś sposób wzajemnie się przenikają podsuwając detektywowi wskazówki. Britten usiłuje znaleźć klucz nie tylko do zagadek kryminalnych, ale również do sytuacji, w jakiej się znalazł.

Fabuła jest niewątpliwie ciekawa. Do ideału jednak sporo jej brakuje. Mam tu na myśli 2 rzeczy. Pierwsza to zwykła dezorientacja. Co chwilę jesteśmy przerzucani z jednego świata do drugiego. Kiedy nie widzimy wyraźnych sygnałów, w którym świecie akurat znajduje się detektyw (np. rozmawia z żoną), możemy gubić się nieco przez kilka pierwszych odcinków. Ktoś kto pisał scenariusz, najwyraźniej miał spory problem z wyśrodkowaniem klarowności przekazu, ponieważ w serialu pojawiają się również sytuacje przesadnie banalne (i to właśnie ta druga rzecz). Widz bywa przez to traktowany jak średniej klasy półgłówek, któremu trzeba coś wytłumaczyć z nawiązką. Poniekąd z tego bierze się również pewna przewidywalność, która w trakcie oglądania narzuca się czasem sama.

Mimo to serial broni się dosyć udanie. Błędy fabularne rekompensują ciekawe rozmowy Brittena z psychiatrami, uszczypliwe, ale i zabawne wymiany zdań z partnerem w pracy (mam na myśli Birda, Vegę można sobie darować), groteskowe czasem sytuacje (np. pojawiający się znikąd pingwin), czy rozwiązania niektórych spraw, nad którymi ktoś musiał nieźle pogimnastykować wyobraźnię. No ale zostawmy już fabułę. Tym co tak naprawdę tworzy ten serial jest dobrze nakreślony klimat, który potrafi przyciągnąć uwagę widza. Scen akcji nie ma wiele. Są za to sceny dłuższe (ale zdecydowanie nie nudne!) które stwarzają widzowi wystarczającą przestrzeń, aby uchwycić całą fabułę nie tracąc nic na samej treści. Całość podkreślona jest naprawdę niezłą muzyką, która w odpowiednich momentach potrafi podkręcić nastrój. Dobre zdjęcia i jeszcze lepszy montaż udanie dopełniają całość.

Serial skończył się na 13 odcinku. Drugiego sezonu nie będzie. Mimo sporej oglądalności i bardzo przyzwoitych ocen. Choć może to i dobrze. Chodzi o sposób zakończenia pierwszej serii. Podejrzewam, że każda próba kontynuowania historii okazała by się albo przekombinowana, albo zbyt nudna, albo po prostu do bólu powtarzalna (mimo dość zaskakującego rozwiązania pod koniec 13. odcinka). Tej poprzeczki twórcy dugi raz nie przeskoczą. Trudno. Pozostaje się cieszyć wyprodukowanymi  560 minutami serialu, które potrafią sprawić realną frajdę. Polecam!

Moja ocena: solidne 7,5/10

b08


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie