Mowa tu o serialach mających swoją premierę w 2012 roku. Inne,
pokroju dr House'a, z 514 sezonem
przypadającym akurat na 2012 rok muszą ustąpić miejsca w kolejce typowym
świeżakom. I chociaż trudno wybrać tu zdecydowanego faworyta (głównie ze
względu na przeciętny poziom produkcji odcinkowych w tym roku), można pokusić
się o wyróżnienie serialu, który przynajmniej intryguje.
Twórcy "Awake" ("Przebudzenie"), postawili
przede wszystkim na pomysł. Detektyw Michael Britten (rewelacyjny w tej roli
Jason Isaacs) ulega wraz z rodziną wypadkowi samochodowemu. Od tamtej pory jego
rzeczywistość zostaje rozszczepiona na dwoje. W jednej, w wypadku zginął jego
syn, w drugiej żona. Kiedy bohater zasypia przeskakuje naprzemian między nimi.
Wydaje się również, że oprócz śmierci najbliższych mu osób także całe jego
otoczenie (różni partnerzy w pracy, różne zlecenia, różny sposób postępowania ludzi)
zaczyna podążać dwiema odmiennymi drogami. Mimo to, oba światy w jakiś sposób
wzajemnie się przenikają podsuwając detektywowi wskazówki. Britten usiłuje
znaleźć klucz nie tylko do zagadek kryminalnych, ale również do sytuacji, w
jakiej się znalazł.
Fabuła jest niewątpliwie ciekawa. Do ideału jednak sporo jej
brakuje. Mam tu na myśli 2 rzeczy. Pierwsza to zwykła dezorientacja. Co chwilę
jesteśmy przerzucani z jednego świata do drugiego. Kiedy nie widzimy wyraźnych
sygnałów, w którym świecie akurat znajduje się detektyw (np. rozmawia z żoną),
możemy gubić się nieco przez kilka pierwszych odcinków. Ktoś kto pisał
scenariusz, najwyraźniej miał spory problem z wyśrodkowaniem klarowności
przekazu, ponieważ w serialu pojawiają się również sytuacje przesadnie banalne
(i to właśnie ta druga rzecz). Widz bywa przez to traktowany jak średniej klasy
półgłówek, któremu trzeba coś wytłumaczyć z nawiązką. Poniekąd z tego bierze
się również pewna przewidywalność, która w trakcie oglądania narzuca się czasem
sama.
Mimo to serial broni się dosyć udanie. Błędy fabularne rekompensują
ciekawe rozmowy Brittena z psychiatrami, uszczypliwe, ale i zabawne wymiany
zdań z partnerem w pracy (mam na myśli Birda, Vegę można sobie darować),
groteskowe czasem sytuacje (np. pojawiający się znikąd pingwin), czy
rozwiązania niektórych spraw, nad którymi ktoś musiał nieźle pogimnastykować wyobraźnię.
No ale zostawmy już fabułę. Tym co tak naprawdę tworzy ten serial jest dobrze
nakreślony klimat, który potrafi przyciągnąć uwagę widza. Scen akcji nie ma
wiele. Są za to sceny dłuższe (ale zdecydowanie nie nudne!) które stwarzają
widzowi wystarczającą przestrzeń, aby uchwycić całą fabułę nie tracąc nic na
samej treści. Całość podkreślona jest naprawdę niezłą muzyką, która w
odpowiednich momentach potrafi podkręcić nastrój. Dobre zdjęcia i jeszcze
lepszy montaż udanie dopełniają całość.
Serial skończył się na 13 odcinku. Drugiego sezonu nie
będzie. Mimo sporej oglądalności i bardzo przyzwoitych ocen. Choć może to i
dobrze. Chodzi o sposób zakończenia pierwszej serii. Podejrzewam, że każda próba
kontynuowania historii okazała by się albo przekombinowana, albo zbyt nudna,
albo po prostu do bólu powtarzalna (mimo dość zaskakującego rozwiązania pod
koniec 13. odcinka). Tej poprzeczki twórcy dugi raz nie przeskoczą. Trudno. Pozostaje
się cieszyć wyprodukowanymi 560 minutami
serialu, które potrafią sprawić realną frajdę. Polecam!
Moja ocena: solidne 7,5/10
b08

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz